Kobieta Konkursy i Testy Testy TOP

Do opalania: pianka, mgiełka czy krem? [TEST]

Share On Facebook

Lato jest idealną okazją do tego, aby pokazać nieco więcej ciała. Ale przecież żadna z nas nie chce świecić bladością! Co zrobić, aby skóra była muśnięta słońcem, nawet jeśli się nie opalałyśmy? Testujemy produkty opalające!

Samoopalacze powoli odchodzą do lamusa na rzecz nieco delikatniejszych produktów, które nie pozostawiają smug i pomarańczowego odcienia. W poszukiwaniu idealnego kosmetyku brązującego natrafiłam na: Bielenda Magic Bronze, brązującą chusteczkę do ciała, Ziaja Cupuacu, brązujący krem odżywczy na dzień, Lirene Bronze Collection, brązującą mgiełkę olejkową ‚Duo-formuła z bursztynem’ oraz Lirene Bronze Collection, samoopalający mus-piankę do twarzy i ciała. Te wszystkie produkty postanowiłam przetestować specjalnie dla Was!

Moim założeniem było przedstawienie jak najbardziej obiektywnej opinii, dlatego kosmetyki musiały mieć równe szanse. Gdybym nakładała je na różne części ciała, wynik mógłby być przekłamany, dlatego wszystkie cztery zostały nałożone na ręce dzieląc je na cztery strefy: przedramiona i ramiona obu rąk.

Bielenda Magic Bronze, brązującą chusteczkę do ciała

Według producenta ta chusteczka powinna nadać skórze odcień naturalnej opalenizny. Bez smug, przebarwień i wcierania, a do tego w krótkim czasie. Taka trochę wersja dla leniwych, jak do mnie – bomba, o ile rzeczywiście takie działanie zobaczę na swoim ciele. Niestety, okazało się nieco inaczej. Aplikacja rzeczywiście była dość prosta i szybka. Po wyjęciu produktu z opakowania użyłam chusteczki, a po odczekaniu chwili odcień skóry uległ lekkiemu przyciemnieniu. Kolor naprawdę wyglądał bardzo naturalnie. Zapach kojarzy mi się z wakacjami, jakby olejkiem do opalania. Największym minusem może okazać się wydajność produktu. Na jedną kończynę starczy, to na pewno, ale czy na więcej…? Potraktowałabym tę chusteczkę raczej jako wyjście awaryjne, aby na szybko dodać kolorytu nogom przed ubraniem sukienki.

Cena: około 2 zł.

Ziaja Cupuacu, brązujący krem odżywczy na dzień

 

Ten produkt oprócz opalania powinien jeszcze pielęgnować, wzmacniać barierę ochronną skóry, łagodzić podrażnienia oraz chronić przed promieniami UV. Istne all in one, ale skoro ma działać, to czemu nie? Jest przeznaczony do stosowania na twarz, gdzie skóra jest nieco delikatniejsza niż na rękach. Aplikacja była łatwa i bezbolesna. Bez smug, przebarwień, ale też uzyskana opalenizna była lżejsza niż w przypadku chusteczki Bielendy. Krem tak naprawdę nawet nie nadał cieplejszych tonów. Konsystencja produktu się sprawdziła, działanie już mniej, a zapach bardzo rozczarował. Bardzo chemiczny i wyczuwalny przez długi czas na skórze. Jak dla mnie zdecydowane nie.

Cena: około 11 zł.

Lirene Bronze Collection, brązującą mgiełkę olejkową ‚Duo-formuła z bursztynem’

Muszę powiedzieć to od razu – WOW! Ten produkt pozytywnie mnie zaskoczył. Obawiałam się smug i przebarwień przez płynną i lejącą się formułę. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło. Popsikałam rękę płynem i rozsmarowałam dłonią na skórze. Nie pozostawił żadnych zbędnych śladów, za to zagwarantował efekt delikatnego muśnięcia słońcem. Błyskawicznie się wchłonął, a jego zapach mnie nie przeraził. Wręcz przeciwnie, jest kwiatowy i nienachalny. Po aplikacji skóra była delikatna w dotyku, nawet trochę nawilżona. Producent zapewnia, że olej z karotki i ekstrakt z bursztynu dodatkowo stymulują do odnowy i regenerują skórę.

Cena: około 24 zł.

Lirene Bronze Collection, samoopalający mus-piankę do twarzy i ciała

Po samoopalającej piance spodziewałam się przede wszystkim łatwej aplikacji i się nie rozczarowałam. Produkt bardzo szybko się wchłania. Nie zostawił żadnych smug, zacieków, czy przebarwień. Nie wysuszył skóry, za to pozostawił ją nawilżoną i gładką. Zapewnił dość ładny kolor, a odcień opalenizny był naturalny. Sam zapach mnie nie zachwycił, ale na pewno nie jest odstręczający, dlatego po prostu nie przeszkadza w użytkowaniu. Ten produkt bardzo dobrze spełnia swoją funkcję, dodatkowo jest wydajny i łatwo dostępny.

Cena: około 16 zł.

Klaudia Woźniak
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Zielonogórskim. Żywo zainteresowana pielęgnacją włosów i ciała, podróżami, makijażem, jeździectwem oraz dobrą literaturą. >>>Czytaj więcej artykułów autorki<<<