ZAMIAST RAJSTOP
HOT Konkursy i Testy Pięlegnacja Testy

Bielenda CC Cream vs. Airbrush Legs Sally Hansen [TEST]

Share On Facebook

Letnie przyjęcia, wakacyjne imprezy, całonocne wesela… Upał, skwar i gorąco! Ostatnia rzecz o jakiej wtedy myślimy to to, by włożyć rajstopy. Chcemy jednak, by nasze nogi wyglądały dobrze! Zamiast rajstop sięgamy więc po kosmetyki, które nam w tym pomogą.

Jednolite, gładkie, opalone nogi bez rajstop? Challenge accepted. Popularne produkty testują dla Was nasze redaktorki: Agnieszka, Basia i Klaudia. W szranki stają: Bielenda CC Cream Body Perfector oraz Airbrush Legs Sally Hansen.

zamiast rajstop

AGNIESZKA:

Lada moment wybieram się na wesele. Ponieważ będzie to czerwiec, mam zamiar nie zakładać rajstop. Chcę jednak, by skóra  na nogach wyglądała na ujednoliconą, właśnie tak jak w rajstopach. Tym chętniej przetestowałam dwa produkty, które – według informacji producentów – mają zapewnić podobny efekt.

Z natury jestem bladziochem. Moje nogi w wersji saute są białe jak ściana (przynajmniej na początku lata, gdy nie zdążyły ich jeszcze dosięgnąć promienie słońca). Kosmetyki mają więc im przede wszystkim zapewnić naturalny kolor delikatnej opalenizny i ukryć wszelkie niedoskonałości, takie jak pajączki czy przebarwienia. Jak się spisały testowane produkty?

Przed użyciem obu wykonałam peeling nóg.

BIELENDA:

ZAMIAST RAJSTOP

Krem mieści się w tubce o pojemności 175 ml. Dostępny jest w jednym kolorze. By wydobyć produkt, trzeba odkręcić nakrętkę (znacznie bardziej praktyczne byłoby zamknięcie z klapką, o pompce nie wspominając). Konsystencję produktu określam jako średnio gęstą. Sama aplikacja jest prosta, krem nakłada się jak balsam do ciała, trzeba go dokładnie rozetrzeć by nie pozostawić ciemniejszych smug. Nie wymaga to jednak wiele czasu ani umiejętności. Efekt? Gładkie, lekko opalone nogi z efektem glow (krem zawiera dość duże błyszczące drobinki, prawie niewidoczne w sztucznym świetle, w słońcu nadają skórze blasku). Krem nie ukrył wszystkich niedoskonałości na moich nogach, ale efekt oceniam jako zadowalający. Plus za piękny zapach i niezły skład (bez parabenów, sztucznych barwników, oleju parafinowego i PEG) i działanie pielęgnujące! Niestety trzeba chwilę odczekać przed założeniem ubrań, ponieważ krem brudzi. Schodzi ze skóry przy pierwszej kąpieli.

AIRBRUSH LEGS SALLY HANSEN:

ZAMIAST RAJSTOP

Produkt w sprayu, opakowanie o pojemności 75 ml. Dostępny w kilku kolorach, ja testowałam najjaśniejszy. Ponieważ spodziewałam się, że brązowy spray może wybrudzić łazienkę, produkt aplikowałam w wannie, najpierw psikając na dłoń i następnie dłonią rozsmarowując go na nogach. Aplikacja wymaga wprawy. Początkowo lejący produkt w kontakcie ze skórą zmienia formułą na nieco bardziej „tępą”. Co za tym idzie, trzeba go rozsmarować szybko, żeby nie zastygł tworząc nieestetyczne zacieki. Działałam w miarę szybko i udało mi się rozprowadzić go równomiernie. Efekt? Matowe wykończenie przypominające rajstopy bez połysku. Jak dla mnie kolor jest jednak odrobinę zbyt pomarańczowy. Po najjaśniejszym odcieniu spodziewałam się subtelniejszego efektu. Podobnie jak w przypadku kremu Bielendy, trzeba trochę odczekać z założeniem ubrań, ponieważ spray brudzi (przetestowałam na białym ręczniku). Zapach chemiczny, ale nie męczący.

ZAMIAST RAJSTOP

BASIA:

Airbrush Legs od Sally Hansen to instantowy make up dla nóg. Dość mocno kryje więc będzie dobry dla osób, które mają żylaki, blizny, pajączki czy siniaki. Jest jednak dość ciemny i lekko pomarańczowy więc nie nada się dla każdegu rodzaju karnacji. W zasadzie oprócz dobrego krycia nie widzę większych plusów. Produkt szybko zastyga i trzeba go bardzo równomiernie rozprowadzać, ponieważ tworzy zacieki i przebarwienia. Najbardziej uciążliwym aspektem jest jednak sama apliakcja sprayowa. Airbrush Leg należy koniecznie nakładać pod prysznicem lub w wannie inaczej pobrudzicie sobie ściany czy podłogę w łazience. U mnie nie obeszło się bez szorowania wanny detegentami, ponieważ sama woda nie spłucze wodoodpornej mgiełki.

Sally Hansen z USA stworzyła rajstopy w spray’u, ciekawy produkt ale nie dla mnie. Ewentualnie mogę go użyć latem jako SOS alternatywę dla rajstop jeśli będę miała siniaki, zadrapania lub ukąszenia od owadów ale tak poza tym się nie skuszę. Po kilku godzinach przesusza skórę i zaczyna swędzieć.

Bielenda Color Control, krem CC Body Perfector 10 w 1 to bardzo pozytywne zaskoczenie jako niewidzialne rajstopy, które działają trochę jak photoshop. Dają naturalny efekt lekkiej opalenizny z satynowym blaskiem. Nie wyglądają ciężko i matowo jak Airbrush Leg od Sally Hansen.  Sama konsystencja produktu jest bardzo przyjemna poczawszy od perfumowanego zapachu po jedwabistą formułę. Łatwo  się go nakłada, szybko wtapia się w skórę i nie tworzy zacieków. Kolor jest bardzo cielisty i daje efekt HD, sam produkt delikatnie maskuje niedoskonałości i nawilża. Nie jest mocno kryjący za to dyskretnie podkreśla muskulaturę mieśni i linię nóg. Najpiększniejszy jest jednak efekt glow-glitter. Krem zawiera bardzo dużo mikropigmentów rozświetlających. Latem będzie pięknie opalizował na skórze i mienił się w słońcu. Jeśli jednak ktoś nie lubi iluminacyjnego efektu to odradzam bo drobinki są dość duże. Podumowując gorąco polecam młodym dziewczynom i kobietom na lato, wieczorną imprezę czy wielkie wyjście ponieważ tworzy efekt WOW. Body Perfector od Bielendy może być świetnym dopłenieniem makijażu rozświetaljącego metodą strobing ponieważ można go aplikować na szyję, dekolt, ramiona i ręce.  

(LEWA NOGA: BIELENDA, PRAWA NOGA: BEZ NICZEGO):

ZAMIAST RAJSTOP

(LEWA NOGA: BIELENDA, PRAWA NOGA: AIRBRUSH LEGS SALLY HANSEN):

ZAMIAST RAJSTOP

KLAUDIA:

ZAMIAST RAJSTOP

zamiast rajstop

Do tego testu podchodziłam z dużym entuzjazmem – rajstopy w kremie/sprayu – super! W moich wyobrażeniach była to świetna, letnia alternatywa dla tradycyjnych rajstop, które w żadnym wypadku nie sprawdzają się podczas upałów. Z wielkimi oczekiwaniami przystąpiłam do testów i… jakież było moje rozczarowanie!

Aplikacja kremu Bielenda przebiegła dość szybko i bezboleśnie. Obawiałam się smug, które krem mógłby po sobie pozostawić, ale mój lęk był bezpodstawny. Konsystencja produktu przypomina balsam, dlatego łatwo udało się go nałożyć i rozprowadzić. A po nałożeniu moja skóra była przyjemna w dotyku, bardzo gładka i nawilżona. Krem jest lekki i nietłusty, dzięki czemu nie pozostawia nieprzyjemnego filmu na skórze. Co prawda trzeba chwilę odczekać przed nałożeniem ubrania, ponieważ może zostawić na nim ślady. Rzeczywiście zauważyłam delikatne wyrównanie kolorytu skóry, jednak widoczne siniaki, blizny i pajączki nie zostały pokryte nawet w najmniejszym stopniu, a przecież właśnie takiego działania oczekujemy po tego typu produkcie. Dla mnie dość dużym minusem jest również to, że produkt zawiera połyskujące drobinki.

Nieco rozczarowana kremem Bielenda nie poddawałam się i ochoczo zabrałam za aplikację sprayu Sally Hansen. Produkt najpierw pryskałam na dłoń, później szybko rozprowadzałam na skórze, żeby spray nie zasechł i nie pozostawił smug na nogach. Aplikacja jest trudna i uciążliwa dużo bardziej niż w przypadku kremu Bielendy. Sama konsystencja sprayu jest lekka i nietłusta, dlatego on również nie pozostawia filmu na skórze. W moim odczuciu ten produkt ma subtelniejszy odcień, bardziej naturalny i przede wszystkim nie mieni się na skórze, tylko jest matowy. Zapach jest ostry, przypomina lakier do włosów, na szczęście jest niewyczuwalny na skórze. Ten produkt nie zakrywa widocznych siniaków, blizn i pajączków, jedynie dodał nogom kolorytu.

Żaden produkt nie spełnił moich oczekiwań, ponieważ nie zakrywają one widocznych uszkodzeń, takich jak siniaki, blizny i pajączki, czyli nie spełniają swojej funkcji. Gdybym musiała wybrać, to zdecydowałabym się na spray Sally Hansen, mimo tego, że ma więcej minusów, niż plusów. Przeważyłoby to, że jego odcień bardziej mi odpowiada.

Agnieszka Zalewska
Polonistka, dziennikarka, z mediami związana od ponad dziesięciu lat. Szczęście daje jej taniec, kocha kulinarne eksperymenty i (przemyślane) zakupy, a nade wszystko czas spędzony z rodziną. Fanka blogosfery, zdrowej kuchni (od czasu do czas grzesząca fast foodem), zaciekawiona minimalizmem, NVC, dietą roślinną... Nasza redakcyjna mamuśka. >>>Czytaj więcej artykułów autorki<<<

Komentarze dla “Bielenda CC Cream vs. Airbrush Legs Sally Hansen [TEST]

  1. Wzorowo i rzeczowo przeprowadzony test! Liczę, że na moich nogach preparat zachowa się równie dobrze!

  2. Świetny wpis,świetny test. A nogi rzeczywiście wyglądają bardzo dobrze.

  3. Super sprawa!! Ja jestem pod wrażeniem zawsze muszę nosić rajstopy bo opalam się na „raka” a z solarium nie chce korzystać… Nogi mam zawsze tak blade że odbijam nimi światło 😥 chętnie spróbuję kosmetyku 😀

  4. Jak dla mnie rajstopy w sprayu to strzał w 10! Efekt wow. Nie trzeba wstydzić się pierwszego wyjścia z odkrytymi nogami, które od miesięcy nie widziały promieni słonecznych. Sądzę,że każda z nas powinna mieć w zapasie kilka opakowań w swojej kosmetyczce. Niestety od kilku już sezonów przymierzam się do nich bezskutecznie. Ten test skutecznie namówił mnie do jak najszybszego nadrobienia powstałych zaległości ! Mojej karnacji daleko do ciemnej, nogi po zimie są sine, powstają na nich liczne przebarwienia. Nim nabiorą kolorytu musi minąć sporo czasu a jak wiemy bywają sytuacje kiedy musimy sie godnie zaprezentować 🙂

  5. Wszytko konkretnie opisane. Widać, że Pani praca sprawia Pani przyjemność.
    Artykuł mega pomocny i bardzo czytelny.
    Pozdrawiam

    1. Dobrze że są takie strony , na których można poczytać o interesujących nas produktach i wybrać najlepszy. Też je chyba przetestuję , bo normalne rajstopy wiosną i latem to dla mnie jakaś kara

  6. Bardzo podoba mi się profesjonalne podejście do przeprowadzonego testu. Zwłaszcza postawa Pani Agnieszki, a więc uprzednie wykonanie peelingu, przed nałożeniem każdego z produktów. Wbrew pozorom, przy tego typu kosmetykach jest to bardzo istotne. Dużym plusem jest też to, że produkty testowały trzy Panie, co daje szersze spojrzenie. Można znaleźć pewne punkty wspólne, a wyeliminować te, zależne od indywidualnych potrzeb, czy problemów skóry. Podobały mi się też zdjęcia dokumentujące całe testowanie. Jestem jak najbardziej za taką formą przedstawiania produktów. Tym bardziej, że kolejny raz potwierdza się reguła, że warto sprawdzać nowości, a nie sztywno trzymać się tego, co znane, ale niekoniecznie doskonałe. Mnie zdecydowanie przekonał preparat Bielendy. W zasadzie, aż nabrałam chęci, aby przetestować go osobiście. Bardzo mnie cieszy, że polskie marki wciąż się rozwijają i mogą konkurować z tymi zagranicznymi, z ugruntowaną pozycją na rynku i wychodzić przy tym na prowadzenie. Czekam z niecierpliwością na kolejne testy!

    1. Ogłoszenie wyników konkursu. Miło nam poinformować, że zestawy rajstopy w sprayu Sally Hansen i krem multikorygujący Bielenda wygrały:
      Izabela Cetera
      Martyna Hinz
      Kasia wpis na www 8/06 o 23:50
      Zwyciężczynie prosimy o kontakt z nami w wiadomości na Facebooku
      Dziękujemy za udział wszystkim i już niebawem kolejny konkurs a w nim do wygrania paletki do makijażu Make Up Revolution. Bądźcie czujne!

  7. Powiem tak
    Jestem milosniczką opalonych swiecacych się nóg z daleka .
    Od lat szukam idealnego sposobu aby moje nogi były lekko brązowe .
    Często się zdarza ze spotykam kremy które nie są odpowiednie dla mnie .
    Mam ciało skłonne do plam i krost co niestety wiąże się z tym ze nie każdy krem balsam jest dla mnie dobry .
    Co ważne ? Większość kremów które może i są dobre strasznie śmierdzą. …
    Myślę ze spray jak i krem byłby dobry do testowania . Aż jestem ciekawa jak by to było w przypadku tych produktów które po opisie dają wielką nadzieje na piękne nogi .

  8. W sam raz dla mnie i dla mojich wiecznie bladych nóg. Słoneczko nie lubi mojich nóg i dlatego musiałam zakładać rajstopy żeby zatuszować bladość nóg. Było to szczególnie uciążliwe w ciepłe dni… teraz jest dla mnie rozwiązanie. Chciałabym wygrać i przetestować te cudowne rajstopy w kremie na mojej wrażliwej skórze. 😁

  9. Chętnie przetestowalabym te rajstopy, bo bardzo ciekawi mnie ich efekt. Już jakiś czas temu buszowalam po Internecie by się czegoś o nich dowiedzieć, ale czytanie opinii nie zastąpi użycia na własnej skórze. Ciekawi mnie jaki w rzeczywistości jest efekt po tych rajstopach z Bielendy. Czy te drobinki wyglądają ładnie i odbijają światło czy wygląda to trochę kiczowato. Dlatego do testowania się polecam! 🙂

  10. Jestem bardzo ciekawa efektu rajstop sally Hansen. Firma ma dobre opinie produktow. Dlatego sztuczne rajstopy z tej firmy najbardziej by sie sprawdziły jestem Bladej karnacji i taki spray byłby idelany dla mojej skory.

  11. Ogłoszenie wyników konkursu. Miło nam poinformować, że zestawy rajstopy w sprayu Sally Hansen i krem multikorygujący Bielenda wygrały:
    Izabela Cetera
    Martyna Hinz
    Kasia wpis na www 8/06 o 23:50
    Zwyciężczynie prosimy o kontakt z nami w wiadomości na Facebooku
    Dziękujemy za udział wszystkim i już niebawem kolejny konkurs a w nim do wygrania paletki do makijażu Make Up Revolution. Bądźcie czujne!

Comments are closed.