C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene
Konkursy i Testy Pięlegnacja TOP

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene [TEST]

Share On Facebook

Trzydziestkę przekroczyłam dobrych kilka lat temu. Kosmetyków stricte dla cery 30+ na drogeryjnych półkach nie ma zbyt wiele. Z tym większą ciekawością przetestowałam pomarańczową serię od Lirene.

Przyznam szczerze, że do „trzydziestki” pielęgnacja cery niewiele mnie obchodziła. Moja skóra twarzy wyglądała bardzo dobrze, nie miałam z nią większych problemów. Od zawsze potrzebowała jednak konkretnego nawilżenia, bo – poza strefą T – ma skłonności do przesuszania.

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene

Nim przekroczyłam magiczny wiek 30+, zwykłe, najtańsze kremy nawilżające dawały sobie świetnie radę. Od kilku lat jednak moja cera wymaga więcej uwagi i jeszcze intensywniejszego nawilżenia. Pojawiają się też pierwsze zmarszczki a owal twarzy nie jest już tak idealnie zarysowany.

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene

Przyznam, że ucieszyłam się, kiedy otrzymałam do przetestowania pomarańczową serię C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene. I byłam absolutnie ciekawa rezultatów jej stosowania. Dziś, po dwóch tygodniach regularnego używania wszystkich produktów mam już pewne przemyślenia na ich temat. Czas na podsumowanie testu.

Na serię składają się cztery produkty.

Żel myjąco-energetyzujący:

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene

Używałam go codziennie wieczorem, po wykonaniu demakijażu, do oczyszczenia skóry twarzy. Co zwróciło moją uwagę? Po pierwsze zapach! Cała seria pachnie obłędnie ciastem pomarańczowym. To moje pierwsze skojarzenie. Po drugie – żel bardzo mocno się pieni, minimalna ilość wystarczyła mi do umycia całej twarzy. Ekonomicznie. Nie szczypał mnie w oczy, co jest jego dużym plusem, po umyciu twarz była dobrze oczyszczona, nie wyczułam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Opakowanie? W porządku (choć osobiście wolę dozowniki z pompką).

Skoncentrowane StimuSerum:

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene

Według zaleceń producenta, używałam codziennie, po umyciu twarzy żelem, przed nałożeniem kremu. Konsystencja? Lekka, dość wodnista. Serum nakładało się przyjemnie na twarz, szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy. Skóra po nałożeniu wyglądała na „wypoczętą”, jest promienna. Opakowanie? Niestety, nie przypadło mi do gust. Pompce dałabym wielki plus…gdyby chodziła leciutko! Niestety, przycisk działa dość opornie, czasem się zacina, a cała pompka łatwo się odkręca. Używanie jej nie jest dla mnie zbyt komfortowe.

Odżywczy krem głęboko nawilżający:

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene

„Coś dla mnie!” – pomyślałam, gdy wyjęłam krem z torby. I faktycznie – krem nakładałam wieczorem na wcześniej nałożone serum, a rano moja twarz była przyjemnie nawilżona. Krem wchłania się bardzo szybko i nie pozostawia tłustej warstwy, za co daję mu duży plus. Minus? Znów opakowanie. O ile w przypadku żelu opakowanie nie miało dla mnie wielkiego znaczenia, o tyle w przypadku kremu, marzę o tym by zamykało się łatwo, płynnie, wydawało się solidne. W tym przypadku tego zabrakło a plastikowa nakrętka nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia.

Nawilżający krem-żel rozświetlający:

C+Dpro VITAMIN ENERGY Lirene

Ostatni z przetestowanych przeze mnie produktów. Nakładałam go rano pod makijaż. Z efektów jestem bardzo zadowolona! Skóra w ciągu dnia wyglądała na wypoczętą i „zdrową”. Zbierałam komplementy! Lekka konsystencja na plus, minus – tak jak wyżej – za niezbyt solidne opakowanie z irytującą mnie nakrętką.

Podsumowanie:

Po dwóch tygodniach testowania produktów z serii C+Dpro VITAMIN ENERGY 30+ Lirene jestem zadowolona z efektów jej działania. Produkty chętnie będę testować dalej i jestem ciekawa efektów po, powiedzmy, miesiącu stosowania. Kompleks witamin służy mojej skórze. Nie podoba mi się natomiast jakość wykonania opakowań produktów. Plastikowe nakrętki kremów oraz zacinająca się i odkręcająca pompka serum denerwowały mnie przez cały okres testowania. Wielki plus za piękny zapach produktów z tej serii!

Agnieszka Zalewska
Polonistka, dziennikarka, z mediami związana od ponad dziesięciu lat. Szczęście daje jej taniec, kocha kulinarne eksperymenty i (przemyślane) zakupy, a nade wszystko czas spędzony z rodziną. Fanka blogosfery, zdrowej kuchni (od czasu do czas grzesząca fast foodem), zaciekawiona minimalizmem, NVC, dietą roślinną... Nasza redakcyjna mamuśka. >>>Czytaj więcej artykułów autorki<<<